Bł. Franciszek Drzewiecki i św. Alojzy Orione ©MDBO
BŁOGOSŁAWIONY FRANCISZEK DRZEWIECKI
(1908 – 1942)
Należał do „jasnych promieni w Dachau” (Biskup Franciszek Korszyński).
Bł. ks. Franciszek Drzewiecki
Ks. Franciszek Drzewiecki urodził się 28 lutego 1908 r. w Zdunach koło Łowicza. Ochrzczony został tego samego dnia w kościele pw. św. Jakuba Apostoła w Zdunach.
Pierwsze lata życia Franciszek spędził w środowisku rodzinnej miejscowości pod czujnym okiem kochających rodziców Rozalii i Jana, w dobrym towarzystwie jedenaściorga rodzeństwa. W tej błogosławionej rodzinie na pewno była wiara w Bożą Opatrzność!
Bierzmowanie przyjął w Zdunach 20 sierpnia 1920 r. Gdy skończył siedem lat, zaczął uczęszczać do pięcioklasowej szkoły powszechnej. Następnie rozpoczął naukę w liceum pedagogicznym w Łowiczu. Na skutek trudności materialnych w rodzinie musiał jednak przerwać naukę.
1 września 1924 r. Franciszek Drzewiecki został przyjęty przez ks. Aleksandra Chwiłowicza do kolegium w Zduńskiej Woli.
10 grudnia 1930 r. złożył pierwszą profesję zakonną w obecności ks. Błażeja Marabotto, ks. Józefa Nowickiego i ks. Józefa Szycy. Po ukończeniu kolegium i studiach filozoficznych w 1931 r. wyjechał do Włoch, aby odbyć nowicjat i dokończyć teologię w seminarium diecezjalnym w Tortonie. Tam 15 sierpnia 1934 r. złożył na ręce ks. Alojzego Orione profesję wieczystą. Święcenia kapłańskie przyjął również tam 6 czerwca 1936 r. Mszę prymicyjną odprawił w Małym Kottolengo w Genui-Castagna, w instytucie dla ciężko chorych, gdzie jednocześnie był formatorem tzw. „dorosłych powołań”.
Powracając do Polski w grudniu 1937 r., ks. Drzewiecki kontynuował swoją działalność jako wychowawca w niższym seminarium duchownym w Zduńskiej Woli. Latem 1939 r. wysłano go do parafii przy Małym Kottolengo we Włocławku. Tam zastała go wojna. 8 listopada 1939 r. wraz z duchowieństwem diecezji włocławskiej, klerykami i bp. Michałem Kozalem został aresztowany i umieszczony w więzieniu. Rozpoczęła się długa „droga krzyżowa” upokorzeń i cierpień – Włocławek, Ląd, Szczyglin, Sachsenhausen i w końcu Dachau, do którego przybyli 14 grudnia 1940 r.
Przed wywiezieniem w głąb Niemiec do hitlerowskiego obozu koncentracyjnego Dachau, ojciec Franciszek nie skorzystał z możliwości zwolnienia wyrażając wolę pracy wśród uwięzionych. 15 grudnia 1940 r. trafił do obozu Dachau jako numer 22666. Dostał się do pracy na plantacji ziół. Z powodu silnych odmrożeń kończyn, z niedożywienia i ciężkiej pracy fizycznej jego organizm doprowadzony został do stanu głębokiego wycieńczenia. Ten zły stan zdrowia był przyczyną wywiezienia go 10 sierpnia 1942 do zamku Hartheim, w pobliżu Linz gdzie został zagazowany.
Z artykułu: Orionista z KL Dachau – artykuł na idziemy.pl
Ks. Franciszek po sześciotygodniowej kwarantannie, podczas której, szykanowany i bity, uczył się obozowej musztry, a oprócz tego na tzw. „kursie praktycznym” zapoznawał się z porządkami obowiązującymi w bloku, został skierowany do niewolniczej pracy na plantacjach Friedland I i Friedland II, gdzie rosły różnego rodzaju zioła. Były to wielohektarowe pola, które polscy księża musieli uprawić własnymi rękoma – w obozie nie było zwierząt pociągowych, więc do wozów, bron, walca ugniatającego aleje zaprzęgano polskich duchownych. Plantacje nazywano „głodnym komandem” lub „komandem śmierci”.
Ks. Drzewiecki obdarzał współwięźniów miłością, wspierał, zwłaszcza wtedy, kiedy brakowało nadziei. Zapamiętany został jako „najbardziej serdeczny, najbardziej usłużny, mający ducha miłosierdzia. Właśnie dlatego wyróżniał się ze wszystkich. Zawsze był gotowy nieść pomoc innym więźniom” (ks. Józef Kubicki). Po dwóch latach pobytu w Dachau ks. Franciszek zachorował z głodu i wyczerpania na puchlinę wodną. Nie mógł już chodzić.
Chorego skierowano na „rewir” – do obozowego szpitala. Niestety, w 1941 r. został wpisany przez komisję lekarską na tzw. „listę inwalidów” i skierowany do „baraku inwalidów”, skąd nie było już wyjścia.
„Był wczesny ranek – wspominał ks. Kubicki. – Ks. Drzewiecki, choć wiedział, że ryzykuje, zdobył się resztkami sił na przejście przez drogę, aby mnie pożegnać. Zapukał do okna. Zerwałem się z posłania, podbiegłem do okna i usłyszałem: «Józiu, żegnaj! Odjeżdżamy. Józiu, nie miej żalu. My dziś, jutro ty (…). My odchodzimy… lecz jako Polacy ofiarujemy nasze życie za Boga, za Kościół i za Ojczyznę». Były to jego ostatnie słowa”.
Po przymusowej kąpieli więźniowie wspólnie odmówili modlitwę: „Pójdę z Tobą, Chryste, drogą krzyżową, bo krzyż najlepiej mnie do Ciebie zbliża. Daj mi, o Chryste, przez Twoją świętą mękę gazowej męki zwyciężyć udrękę”.
10 sierpnia 1942 r. jest datą, która naznacza straszny, lecz chwalebny koniec ziemskiej wędrówki ks. Drzewieckiego. Miał za sobą zaledwie 34 lata życia, 12 lat profesji zakonnej i 6 lat kapłaństwa.
Ks. Franciszek został beatyfikowany przez papieża Jana Pawła II 13 czerwca 1999 r. w grupie 108 polskich męczenników. (Odeszli do wieczności 1933-2020. Służyli Bogu i ludziom. Małe Dzieło Boskiej Opatrzności. Warszawa, 2020, s. 189-191.)
Modlitwa za wstawiennictwem bł. Franciszka Drzewieckiego FDP
O Boże, dobry i troskliwy Ojcze, dziękujemy Ci, że nam dałeś w błogosławionym Franciszku Drzewieckim świetlisty przykład kapłana całkowicie oddanego dziełu Chrystusa i Kościoła poprzez wychowanie i miłość do najmniejszych, ubogich i do ludu. Obudź w nas siłę Twego Ducha, abyśmy, jak ksiądz Franciszek, który stał się niewinną ofiarą mogli świadczyć pośród ciemności egoizmu i zła, że tylko miłość zbawi świat i że Ty jesteś Tym, który zwycięża jako ostatni w ogromie swego nieskończonego miłosierdzia. Dla chwały Twego imienia i aby zapanowało Twoje Królestwo sprawiedliwości i pokoju, udziel nam łaski, za jego wstawiennictwem, o którą prosimy. (wymienić łaskę, o którą się prosi). Chwała Ojcu…





