Spośród ogromnej rzeszy braci zakonnych pragniemy ukazać tych, którym Bóg powierzył szczególną i niepowtarzalną misję w życiu Kościoła. Często byli to ludzie prości, z pozoru niepozorni członkowie różnych Instytutów zakonnych, których wyjątkowość została rozpoznana dopiero po ich śmierci. Mimo że prowadzili ciche, skromne życie, zostali wybrani przez Boga, aby przez swoje świadectwo dodawać nam odwagi i nadziei – byśmy uwierzyli, że także my możemy wzrastać w świętości, wiernie i z oddaniem pełniąc nasze codzienne, zwykłe obowiązki.
To właśnie w tej codzienności, w tych najmniejszych gestach i zadaniach, kryje się potencjał świętości. Bóg poprzez tych braci przygotował dla nas „misję specjalną” – wyjątkowe zadanie, które może wydawać się niepozorne, a jednak w Jego oczach ma ogromną wartość. Czasem może to być uratowanie jednej duszy od wiecznego potępienia, innym razem – uchronienie jakiejś rodziny przed rozpadem, albo przywrócenie sensu życia młodemu człowiekowi zagubionemu w świecie pełnym chaosu i rozpaczy.
Święty Brat Andrzej Bessette
(1845-1937) zakonnik ze Zgromadzenia Świętego Krzyża (Bracia Krzyża Świętego, CSC).
Święty Brat Andrzej Bessette – słaby ciałem, mocny wiarą
Brat Andrzej Bessette (1845–1937), zakonnik Zgromadzenia Świętego Krzyża, był prostym człowiekiem o głębokiej duchowości i niezwykłej wierze, przez całe życie oddanym św. Józefowi.
Urodził się jako Alfred Bessette w Kanadzie, w ubogiej rodzinie. Od dziecka chorowity, szybko został sierotą. Choć nie umiał czytać ani pisać, od młodości wykazywał silną wiarę i ogromne zaufanie Bogu. Pracując jako robotnik w Kanadzie i USA, kształtował się duchowo, coraz mocniej wiążąc się ze św. Józefem.
W 1870 r., roku ogłoszenia św. Józefa patronem Kościoła, Alfred wstąpił do nowicjatu Zgromadzenia Świętego Krzyża, przyjmując imię Andrzej. Mimo słabego zdrowia i początkowego sprzeciwu przełożonych, złożył śluby zakonne dzięki wsparciu biskupa Bourgeta. Przełożeni, nie wiedząc jeszcze, jak wielką rolę odegra w życiu duchowym wielu ludzi, mówili: „Jeśli nie będzie mógł pracować, przynajmniej będzie się modlił.”
Czterdzieści lat u furty
Brat Andrzej przez 40 lat pełnił posługę furtiana w kolegium Notre-Dame w Montrealu. Dzięki pokorze, serdeczności i znajomości angielskiego zjednywał sobie ludzi. Jego mała portiernia stała się miejscem spotkań, modlitwy, a z czasem także – uzdrowień. Znany był z namaszczania chorych olejkiem z lampki przed figurą św. Józefa. Wieść o uzdrowieniach szybko się rozeszła, mimo zakazów przełożonych i niepokoju władz.
Misja specjalna: Oratorium św. Józefa
Najważniejszą misją życia brata Andrzeja było szerzenie kultu św. Józefa. Marzył, by jego ukochany patron miał własne sanktuarium. W 1904 r. za oszczędności pielgrzymów postawił małą kaplicę na zboczu Mount Royal. Choć napotykał wiele przeszkód, z czasem kaplica została rozbudowana w potężne oratorium, przyciągające tysiące wiernych. Brat Andre mawiał: „To nie moja praca, ale św. Józefa” – i rzeczywiście, gdy zabrakło funduszy na dach, polecił wstawić figurę świętego do wnętrza i… pieniądze się znalazły.
Śmierć i dziedzictwo
Brat Andrzej zmarł w 1937 r. w wieku 92 lat. Jego pogrzeb zgromadził milion ludzi. W 2010 r. został kanonizowany przez papieża Benedykta XVI. Oratorium św. Józefa w Montrealu, będące jego duchowym dziełem, jest dziś jednym z największych sanktuariów na świecie, a on sam – symbolem mocy wiary, pokory i modlitwy.
Opracowano na podstawie tekstu ks. Andrzeja Antoniego Klimka, Opiekun 2024.12.10

