Make an Appointment

(815) 555-5555

KALENDARZ LITURGICZNY

Wspomnienie obowiązkoweŚwięci Andrzej Kim Tae-gŏn, Paweł Chŏng Ha-sang i Towarzysze – męczennicy koreańscy

Historia Kościoła katolickiego w Korei jest niezwykła – zrodziła się nie z działalności misjonarzy, lecz z głodu prawdy i Ewangelii wśród samych Koreańczyków. W XVIII wieku tamtejsi intelektualiści, badając księgi przywiezione z Chin, odkryli chrześcijaństwo i przyjęli chrzest, zanim na dobre dotarli tam kapłani. Gdy ci w końcu przybyli, zastali wspólnoty, które żyły Ewangelią mimo braku sakramentów. Wkrótce jednak nastał czas ciężkich prześladowań – zwłaszcza w XIX wieku – które zebrały krwawe żniwo wśród tysięcy wyznawców Chrystusa. Wśród tych, którzy oddali życie za wiarę, najbardziej znany jest święty Andrzej Kim Tae-gŏn – pierwszy koreański kapłan, który po latach formacji w Chinach wrócił do ojczyzny, by w tajemnicy sprawować sakramenty. Schwytany przez władze, został poddany brutalnym torturom i ścięty w 1846 roku, mając zaledwie 25 lat. Wspierał go w duchu Paweł Chŏng Ha-sang, świecki katechista i lider wspólnot, który przez lata niestrudzenie zabiegał o to, by Stolica Apostolska mogła wysłać pasterzy do Korei. I on został w końcu pojmany i stracony – w 1839 roku. Obok nich męczeństwo poniosło łącznie 103 katolików – duchownych i świeckich, mężczyzn i kobiet, młodych i starszych. Wielu z nich umierało w samotności, w więzieniach lub na oczach tłumów, odmawiając wyparcia się Chrystusa. Ich postawa stała się symbolem wiary niezłomnej, zdolnej przetrwać wszystko. Wśród nich była m.in. młoda Kolumba Kim, która umierała w modlitwie, oraz Agata Kim A-gi – kobieta świecka, która została zakatowana za odmowę zdradzenia współwyznawców.

Święty Jan Paweł II kanonizował ich wszystkich w 1984 roku w Seulu, a ich wspomnienie liturgiczne obchodzone jest 20 września. Ich świadectwo do dziś inspiruje nie tylko Koreańczyków, ale i cały Kościół powszechny – jako dowód, że prawdziwa wiara zakorzeniona w sercu może przetrwać nawet bez struktur, księży i instytucji, jeśli karmi się Ewangelią i modlitwą.

Wspomnienie dowolne – Święty Jan Kanty (prezbiter), historyczny patron Polski

Święty Jan Kanty (1390–1473) był wybitnym polskim duchownym, profesorem i rektorem Akademii Krakowskiej, znanym z głębokiej pobożności, życia ascetycznego oraz troski o ubogich. Urodził się w Szczyrzycu, a przez większość życia związany był z Krakowem, gdzie nauczał teologii i filozofii. Jego przykład życia cechowała skromność, pokora i wielka ofiarność — często dzielił się swoim majątkiem z potrzebującymi, mimo że sam żył bardzo oszczędnie.

Jan Kanty był także znany jako kaznodzieja i reformator duchowy, który wpływał na środowisko akademickie i kościelne. Zmarł 24 grudnia 1473 roku. Został kanonizowany w 1767 roku przez papieża Klemensa XIII.

KALENDARZ OPATRZNOŚCI BOŻEJ

1097 – I wyprawa krzyżowa: krzyżowcy rozpoczęli oblężenie Antiochii.

Rok 1097 oznaczał początek jednej z najważniejszych i najbardziej epickich kampanii średniowiecza — I wyprawy krzyżowej. Po wezwaniach papieża Urbana II na synodzie w Clermont w 1095 roku, tysiące rycerzy i pielgrzymów z całej Europy wyruszyło, by odbić Ziemię Świętą z rąk muzułmańskich. Rok 1097 to czas, gdy armie krzyżowców rozpoczęły marsz przez Anatolię, podejmując pierwsze bitwy i oblężenia, które miały na celu dotarcie do Jerozolimy.

Wyprawa ta była nie tylko militarną ekspedycją, ale również zjawiskiem religijnym, społecznym i kulturowym — łączyła motywację duchową z chęcią zdobycia ziemi, bogactwa i prestiżu. W 1097 roku rozpoczęły się kluczowe walki o miasta takie jak Nicea (dawna stolica Bizancjum w Azji Mniejszej), które padło w ręce krzyżowców w 1098 roku.

I wyprawa krzyżowa trwała kilka lat i zakończyła się zdobyciem Jerozolimy w 1099 roku, ustanawiając szereg państewek krzyżowców na Bliskim Wschodzie. Był to początek trwającej przez stulecia serii konfliktów i krucjat, które ukształtowały historię średniowiecznej Europy i Bliskiego Wschodu.

1939 – Papież Pius XII ogłosił encyklikę Summi Pontificatus.

Summi Pontificatus to encyklika papieża Piusa XII wydana 20 października 1939 roku, niedługo po wybuchu II wojny światowej. Dokument ten podkreślał jedność wszystkich ludzi jako dzieci Bożych oraz potępiał wszelkie formy rasizmu, nacjonalizmu i agresji prowadzącej do konfliktów zbrojnych.

Pius XII wzywał do pokoju i sprawiedliwości, zwracając uwagę na tragiczne skutki wojny oraz na konieczność wzajemnego szacunku między narodami. Encyklika zawierała również silny apel o solidarność i pomoc dla ofiar wojny, a także podkreślała rolę Kościoła jako strażnika moralności w trudnych czasach.

Summi Pontificatus jest uznawana za ważny dokument papieski, który na początku globalnego konfliktu światowego starał się wskazać drogę do pojednania i pokoju, jednocześnie przypominając o fundamentalnych prawdach wiary chrześcijańskiej.

ORIOŃSKI SKARBIEC MODLITWY

OBEJMUJEMY MODLITWĄ

POWOŁANIA DO ZGROMADZEŃ ŚWIĘTEGO ALOJZEGO ORIONE

O Jezu, który w swojej nieskończonej miłości ku ludziom, rzekłeś kiedyś Apostołom: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście tedy Pana żniwa, aby wysłał robotników na żniwo swoje” (por. Mt 9,37), oto my pokornie błagamy, abyś raczył przyjąć do swego serca tę oto prośbę i przedstawił ją swojemu Ojcu Niebieskiemu, żeby zesłał powołania dla Małego Dzieła. Wzbudź ofiarne dusze gotowe do pracy i poświęcenia, aby rozszerzać wśród warstw pracujących i ubogich znajomość i miłość ku Tobie, ku Kościołowi i papieżowi. Dziewico Niepokalana, Matko Boskiej Opatrzności, wesprzyj naszą prośbę u swego Syna Jezusa. Święci nasi patronowie, wstawcie się za nami. Amen

WSPOMINAMY W MODLITWIE

ZMARLI Z RODZINY ORIOŃSKIEJ

1967 – Ks. Aleksander Chwiłowicz

Ks. Aleksander Chwiłowicz urodził się 8 lipca 1880 r. w Koszutach koło Słupcy. Ochrzczony został w kościele pw. św. Wawrzyńca w Słupcy. Życie miał bardzo trudne. Matka dość wcześnie, na pewno w poszukiwaniu pracy, dotarła aż do Saratowa (miasto w Rosji, port rzeczny nad Wołgą), syn natomiast został u wujka Juliana (brata matki) w Koszutach. Tam przebywał do czternastego roku życia. 

Aleksandra cechowała wytrwałość w dążeniu do określonych przez siebie celów, rzutkość, pobożność, a przede wszystkim żyłka organizatorska i przywódcza. Cechy te, potem pogłębione, dominowały przez całe jego życie, do późnej starości. 

W 1894 r. Aleksander wyjechał do Saratowa, gdzie zaraz wstąpił do gimnazjum. Po jego ukończeniu w 1901 r. wrócił do Polski. 

Jesienią tego samego roku wstąpił do metropolitalnego seminarium duchownego w Warszawie. Jednak go nie ukończył. Powrócił z powrotem do Saratowa. 

W 1905 r. Aleksander udał się do Włoch celem znalezienia misyjnego zgromadzenia, do którego by mógł wstąpić i zostać misjonarzem. Zaraz po przyjeździe do Rzymu poznał polskiego księdza – Józefa Haźbiewicza. On to właśnie doprowadził do spotkania młodego kleryka z ks. Alojzym Orione, dzięki czemu ten przez trzy lata mógł mieszkać w instytucie na Monte Mario. 

W 1909 r. opuścił jednak Zgromadzenie, ponieważ nasz Założyciel nie rozwinął jeszcze misji zagranicznych. Wstąpił w Rzymie do kolegium św. Rafała należącego do księży werbistów. Przez rok studiował na Uniwersytecie Gregoriańskim. Następnie w Wiedniu u werbistów ukończył studia teologiczne. Jednak jego powołanie kapłańskie i misyjne było wystawione na liczne próby aż do 1914 r., kiedy to prowadzony Bożą ręką spotkał się powtórnie z ks. Orione i wrócił, żeby już pozostać w Zgromadzeniu do końca życia. 

Kl. Aleksander Chwiłowicz pierwsze śluby zakonne złożył w 1915 r., natomiast wieczystą profesję w 1922 r. Święcenia kapłańskie otrzymał 24 lipca 1921 r. To, o czym marzył od dziecka, stało się w końcu jego udziałem. 29 stycznia 1923 r. Założyciel skierował ks. Chwiłowicza do Polski. W Słupcy odprawił Mszę prymicyjną. Następnie pojechał do Łucka, żeby zobaczyć klasztor ofiarowany Zgromadzeniu przez bp. Ignacego Dub-Dubowskiego. Oferta chyba go nie zadowoliła, ponieważ powrócił do rodzimej diecezji włocławskiej i udał się do bp. Stanisława Zdzitowieckiego, by się przedstawić i zapytać o możliwość pracy w tejże diecezji.

Latem 1923 r. mianowany został przez biskupa wikariuszem w Zduńskiej Woli przy kościele pw. Wniebowzięcia NMP. Jednocześnie wystąpił do Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego o zatwierdzenie Zgromadzenia w Polsce. Mając taki dokument – do sformułowania którego musiał zaangażować specjalistów z dziedziny prawa – zaczął działać. Szybko zorganizował zakład wychowawczy dla kilkunastu chłopców, w którym znalazło się także czterech kleryków. 

Ks. Aleksander jako wikariusz i nauczyciel marzył o kupnie posesji i budowie zakładu z prawdziwego zdarzenia. 5 maja 1924 r. nabył za 35 830 zł od państwa Salingów piętrowy dom, który był przydrożną karczmą, z pięcioma morgami ziemi. Przeniósł się tam 1 lipca tego samego roku. Czas do rozpoczęcia nowego roku szkolnego 1924/1925 poświęcił na adaptację i przebudowę lokali (salę balową przeznaczono na kaplicę). Obiekt nazwano domem misyjnym. Nosił on wezwanie Świętej Trójcy. Po dwóch latach nastąpiła jego rozbudowa, tak że w roku szkolnym 1926/1927 mógł pomieścić 220 uczniów. Do pomocy został przydzielony mu ks. Błażej Marabotto – Włoch, którego w charakterze superiora przysłał ks. Orione, a który zajął się formacją kleryków. 

Dla pełniejszego obrazu pięcioletniej (1923-1928) działalności ks. Chwiłowicza w Polsce należy jeszcze dodać, że kapłan ten zadbał również o rozwój żeńskiej gałęzi Zgromadzenia. Zbierał powołania zakonne i już w 1927 r. wybudował im dom obok zakładu. 

Prowadząc kuchnię i pralnię, siostry orionistki były dlań niezastąpioną pomocą. Poczynił też pierwsze kroki celem wydawania własnego czasopisma. 

W 1928 r. ks. Aleksander został odwołany przez Założyciela do Włoch. Wyjazd nastąpił późną jesienią. Wydaje się, że opuszczając Polskę, nie przypuszczał, iż więcej do niej nie powróci. Zabrał ze sobą trzecią grupę kleryków na studia oraz trzy kandydatki do życia zakonnego – te, które odprawiwszy nowicjat i spędziwszy trzy lata we Włoszech, stały się pierwszymi polskimi zakonnicami orionistkami. 

Ks. Chwiłowicz na pewno przeżył boleśnie opuszczenie domu misyjnego, tym bardziej, że wiele rzeczy w nim miał jeszcze do zrobienia. We Włoszech nie zatrzymał się długo. Już 16 stycznia 1929 r. otrzymał pismo, w którym ks. Orione posyłał go do Stanów Zjednoczonych, by i tam zaszczepił jego ducha. Tam na początku pracował wśród wiernych polskiego pochodzenia, żyjąc ubogo i oszczędnie. W 1933 r. nabył trzypiętrowy dom ze skrawkiem ziemi od benedyktynów w Jasper Indiana – miasteczku zamieszkałym w większości przez niemieckich emigrantów. Placówkę nazwał domem Opatrzności. Po dwóch latach otrzymał do pomocy dwóch młodych kapłanów – Polaka ks. Włodzimierza Michalskiego i Włocha ks. Filippo Ottavi. 

W Jasper Indiana ks. Aleksander pracował do 1955 r. Spędził w tym miasteczku 22 lata. Dał się poznać miejscowej ludności jako życzliwy i interesujący się problemami każdego z osobna. Mając 75 lat, udał się do Chicago. Tam nabył na peryferiach miasta dość obszerną posesję z myślą o budowie nowego zakładu. Ale okoliczności zewnętrzne zmusiły go do sprzedaży tej nieruchomości. 

W tym czasie zaczął zapadać na zdrowiu. Nadto nieopatrznie zranił sobie nogę, nie mówiąc o tym nikomu. W złym stanie przewieziono go do nowego zakładu w Bostonie, który wybudowali oriońscy współbracia włoskiego pochodzenia. Tam ks. Aleksander Chwiłowicz 20 września 1967 r. zakończył życie, ściskając obrazek z wizerunkiem Założyciela, którego zwykł był nazywać „naszym Patriarchą”. Przeżył 87 lat, 52 lata profesji zakonnej i 46 lat kapłaństwa. Został pochowany w Jasper Indiana. 

C i e k a w o s t k i

◆ W styczniu 1948 r. w Buenos Aires (Claypole) podczas dorocznych rekolekcji ks. Karol Pensa mówił, że ks. Aleksander Chwiłowicz w czasie wojny, kiedy we Włoszech dawało się odczuć brak materialnych środków do życia, wysłał przez kleryka udającego się na studia do Włoch 25 tys. dolarów, które otrzymał od Polonii amerykańskiej z racji jubileuszu 25-lecia kapłaństwa. Kleryk ów przewiózł te pieniądze w butach z obawy przed inspekcją celną. 

MĘCZENNICY I PRZEŚLADOWANI

1947 – Jan Piwnik (1912 – 1947) żołnierz wyklęty. Urodził się 14 października 1912 roku w majątku Kozłówka koło Lubartowa. Po wybuchu II wojny światowej Piwnik wstąpił do wojska i walczył w obronie Polski, a po jej klęsce w 1939 roku zaangażował się w działalność konspiracyjną. Zginął 20 września 1947 roku, po brutalnym starciu z siłami komunistycznymi w trakcie walki w rejonie Puszczy Kampinoskiej.

Opracował: ks. Grzegorz Sikorski FDP i kl. Konrad Widera