/…/ Jeżeli czujesz, że Bóg cię wzywa do życia nieskazitelnego, do doskonałości i świętości, idź za głosem Boga, który cię wzywa, a co do reszty pozwól działać Panu, który urządzi wszystko i zadowoli wszystkich.
Pamiętaj, że powołanie kapłańskie i zakonne jest największym dobrodziejstwem Bożym po chrzcie św. Tylko, że ty nie powinieneś zatrzymać się w pół drogi. Popatrz, wielu zostaje kapłanami i zakonnikami, ale nie wszyscy składając z siebie ofiarę Panu i dlatego dokonują mało dobrego i nie zastają i nie zostają nigdy świętymi jak tego chce Bóg. Ty, mój kochany… jeżeli się ofiarujesz Bogu, ofiaruj się wielkodusznie i bezgranicznie i posługiwać się tobą, a zdziałasz najwięcej dobrego jak tylko to możliwe – najpierw dla twego własnego uświęcenia, a następnie dla świętego Kościoła Bożego.
Proszę jednak zwrócić uwagę, że kto jest wezwany do służby Bożej powinien być przygotowany na pokusy; powołanie żeby się umocnić, podobne jest trochę do ziemi w Abruzzach: potrzebuje pewnego wstrząsu, stawienia czoła i zwycięstwa w jakiejś bitwie przeciw diabłu, a niekiedy przeciw ludziom, a nawet rodzinie.
Aby zwyciężyć w tych bitwach niezbędna jest wielkoduszność wobec Jezusa Chrystusa, Najświętszej Panny i oddanie się całkowicie do dyspozycji tego, kto rozjaśnia twój umysł i kocha cię w Panu ,przez postępowanie z pokorą spokojną i dojrzałością, i zbawienne nieufanie sobie samemu.
Adwokat w Marsica dokona mało lub nic.
Inżynier w Marsica uczyni mało lub nic dla prawdziwego dobra wiecznego, dla dusz tego drogiego ludu; ale kapłan, kapłan pokorny, wykształcony, pełen gorliwości i miłości oraz prawdziwej świętości, będzie mógł być apostołem wszystkich tych miejscowości, /wsi?/. Domy zawaliły się /trzęsienie ziemi 1915/, majątki upadły, rodziny upadły i wygasły, ale religia żyje w twoich miejscowościach pod gruzami. Mój drogi, trzeba tylko innych kapłanów, kapłanów innego ducha.
Potrzeba syna tej ziemi i apostoła, który by ją ożywił, a ożywiając wiarę, moralność obudził całą dobrą energię tego ludu i odbudował go dla życia bardziej cywilizowanego; stanie się on wówczas bardziej chrześcijański jeżeli będzie miał przed oczyma przykłady kapłanów, którzy by umieli poświęcić się i umrzeć z miłości dusz i dla Bożej sprawy.
Ach, jak byłbym szczęśliwy, gdyby zanim zamknę oczy było mi dane ujrzeć brzask tego dnia nad Abruzzami. Ach, byłbym szczęśliwy gdyby Bóg postawił u mego boku syna Abruzzów, który by zajął miejsce na jakie ja – z powodu moich grzechów nie zasłużyłem i został apostołem tego ludu, który w swojej niedoli bardzo potrzebuje wiary oraz usłyszenia i zobaczenia świętych.
/ z brulionu niepełnego – nie skończonego?/
Scr.42,142

