Tortona, 6 I 1908 (Trzech Króli)
(Od stóp naszej Najświętszej Matki niebieskiej)
Do wszystkich członków Zgromadzenia „Instaurare omnia in Christo
Odnowić wszystka w Chrystusie” (Ef 1, 10 wg Wulgaty)
Moi drodzy Synowie w Panu,
Tak jak spodobało się dobroci Bożej dać nam pewnego razu znak przygotowujący nas na bolesne próby, tak wydaje mi się, o drodzy synowie, że bieżący rok, w który za łaską Bożą wkroczyliśmy, będzie dla mnie i może dla całego naszego małego Zgromadzenia rokiem bardzo wielu utrapień. Nie boję się jednak, o moi drodzy synowie, bólów i prób, które spodoba się miłosierdziu Bożemu zesłać na nas; to czego się boję, to słaby duch, jaki się obecnie pojawia u niektórych naszych braci. Widzę, że nie miłuje się ubóstwa w chwili, gdy cudem Boskiej Opatrzności jest to, że przy stole każdy ma wystarczająco chleba i zupy do zaspokojenia głodu; ale nawet gdy jest jeszcze więcej, z dobroci Pana, są tacy, którzy nigdy nie są zadowoleni, ponieważ nie troszczą się o ducha umartwienia i nie biorą pod uwagę tego, że przebywają w domach Opatrzności i ubóstwa zakonnego. Wy, o moi synowie, dobrze znacie zadłużenia wszystkich domów. Mało się miłuje posłuszeństwo, a więcej się myśli o wspinaniu wzwyż i o szybkim otrzymaniu święceń, niż o zaparciu się siebie; mało się poważa cnotę miłości – szemrze się i mówi źle o tamtym i owym. Wiem, że niejeden z łatwością sobie łazikuje, że z łatwością niektórzy wychodzą i idą na napitki do barów lub zgoła zajmują się czymś innym niż dbaniem o życie wewnętrzne – zajmują się wszystkimi, interesują się wszystkim z wyjątkiem poważnej troski o siebie, o poprawienie się, oddanie się naprawdę miłości Pana.
To nie jest dobre. Na miłość boską, nie pozwólcie, żebym jeszcze miał słyszeć takie rzeczy! Na miłość boską, zjednoczmy się z Bogiem; nie wyrządzajmy Mu przykrości, ponieważ nie powinniśmy mieć nikogo poza Bogiem! Bóg, jeżeli ktoś tak będzie nadal postępować, opuści go, a nadto Pan nie będzie błogosławił Zgromadzeniu. Bardzo boję się tego, jeżeli nie poprawimy się. Niech każdy pomyśli o sobie i stara się poprawić. Komu zaś nie podoba się Zgromadzenie, zachowanie wspólnego życia, niech sobie idzie z Bogiem. Jestem bardzo zadowolony z tych braci, którzy wystąpili, jako że owce zarażone zarażają inne. Nie ma znaczenia to, że pozostanie nas mało; Bóg nie chce, żeby nas było dużo, ale żebyśmy byli dobrzy i święci. Powtarzam: być może bóle będą wielkie, ale niech nikt nie będzie ich przyczyną. Niech każdy się modli, czuwa nad sobą i dąży z pokora i determinacją woli, żeby stać się świętym. Potrzeba nam modlitwy, i jedynie Matka Najświętsza może nam pomóc, o moi synowie, ale i modlitwy nie na wiele się przydadzą, jeżeli nie zwalczymy wad i ducha lekkomyślności – tak, ducha lekkomyślności i nie ukochamy dla miłości Jezusa ukrzyżowanego umartwienia, posłuszeństwa i miłości. Jeśli chodzi o mnie, czuję, że może wkrótce odejdę. Waszym zadaniem będzie, o moi synowie, zachowanie Zgromadzenia i niedopuszczenie do tego, żeby zatracono ducha życia pokornego, ubogiego, umartwionego, gorejącego miłością i poświęceniem – poświęceniem, które ma je ożywiać i sprawiać, że będzie bogate w dobre czyny na chwałę Bożą i świętego Kościoła. Jeżeli będziemy postępować dobrze, Bóg zawsze będzie nam pomagał – bądźcie tego pewni; o ile będziemy bardziej ubodzy, wzgardzeni, utrudzeni i prześladowani, o tyle więcej dokonamy dobra i o tyle większa będzie nagroda, jakiej Jezus Chrystus udzieli nam w niebie. Błogosławię wszystkim – każdemu z osobna i modlę się, żeby Pan napełnił każdego swoją świętą miłością. Każdy niech się co dzień modli za mnie, dlatego że ja więcej razy na dzień to czynię za każdego z was, o moi najdrożsi synowie. Jezus i Matka Najświętsza niech wam błogosławią. ks. Alojzy Orione ze Zgromadzenia „Boskiej Opatrzności”
PS. Nigdy nie wychodźcie z domu na przechadzkę inaczej jak tylko we trzech; podobnie, dla załatwienia innych spraw – jeżeli to możliwe – nie wychodźcie samotnie. Zbierzcie się wszyscy – kapłani, klerycy – w kaplicy i po odmówieniu cząstki różańca odczytajcie ten mój list dwa razy.

