ŚWIĘTY ALOJZY ORIONE
Urodzinom Alojzego Orione 23 czerwca 1872 roku w Pontecurone towarzyszył znak niewiędnącej róży przed wizerunkiem Matki Bożej w miejscowej parafii. Przypisywano to łasce jakiej ma doznać w przyszłości ta maleńka miejscowość w Piemoncie. Lata dzieciństwa i młodości, mimo oznak gorliwej i serdecznej pobożności, nie wskazywały na wyjątkowość zadania jakie przyjdzie mu wypełnić w dorosłym życiu. Środowisko ubogich rodziców, ojca Giuseppe kamieniarza i oszczędnej, pracującej dorywczo matki Karoliny zahartowało go na całe życie. Najpierw znosił olbrzymie przeciwności w odkrywaniu swojego powołania – misji życiowej. Jego młodzieńczy zapał i wzniosłość przeżyć duchowych zderzyły się z oziębłością otoczenia w klasztorze Ojców Franciszkanów w Vogerze. Wycieńczony umartwieniami zapada na ciężkie zapalenie płuc i na granicy życia i śmierci otrzymuje wizję wielkiej rodziny dla której zostanie powołany. Po niepowodzeniu pierwszej próby życia zakonnego podejmuje przy ojcu pracę kamieniarza. Znowu słyszy wewnętrzny głos aby wyruszyć, tym razem do Turynu na Valdocco, aby wzrastać przez cztery laty przy charyzmatycznym wychowawcy młodzieży Janie Bosko. Poznaje tam skuteczną formę pracy z młodzieżą w oratoriach, ma styczność ze światem robotniczym w wielkim ośrodku przemysłowym, pogłębia nabożeństwo do Matki Kościoła i spotyka wybitnych Polaków odkrywając jedną z nowych „ojczyzn” z którymi będzie związany. Mimo dobrze zapowiadającego się ucznia Jana Bosko, przy jego śmierci odczuwa że od niego otrzymuje wolność. Znowu to są lata kształcenia, poszerzania horyzontów ale nie ostateczny wybór drogi życiowej. Swoją misję życiową zaczyna rozpoznawać w kolejnym etapie drogi, w Seminarium Diecezjalnym w Tortonie. Wielki wpływ na jego kapłaństwo będzie miało spotkanie z ludźmi chorymi i w podeszłym wieku w domach Józefa Cotollengo. Pierwszym impulsem do powołania nowego Zgromadzenia będzie tworzenie oratoriów dla ubogiej młodzieży. Przy aprobacie biskupa Tortony Igino Bandi a później Papieża Piusa X powstaje Zgromadzenie Małe Dzieło Boskiej Opatrzności, którego celem jest doprowadzanie ludzi oddalonych do jedności z Kościołem dzięki dwom ambonom: Słowa Bożego i dzieł miłosierdzia. Alojzy Orione realizował tę misję i rozpalał ludzi w miłościach do Jezusa, Kościoła i Papieża, Maryi i duszach do swojej do ostatnich chwil życia 12 marca 1940. Dzisiaj po jego beatyfikacji 26 października 1980 roku i kanonizacji 16 maja 2004 roku, misję św. Alojzego Orione kontynuuje rodzina złożona z gałęzi: Małe Dzieło Boskiej Opatrzności – Orioniści, Małe Siostry Misjonarki Miłosierdzia, Orioński Ruch Świecki i Instytut Życia Konsekrowanego.
Poznając życie i dzieła świętego Alojzego Orione możemy zetknąć się z zadaniami specjalnymi jakie otrzymał w życiu i które wpłynęły na kształt Zgromadzenia zakonnego jakie powołał.
Nie czuł się Księdzem ograniczonym do zakrystii.
Dzięki temu swojemu zawołaniu najpierw odkrył potrzebę wyjścia do ubogiej młodzieży na ulicy. Była to wielka odwaga kleryka, który musiał liczyć się ze zdaniem swojego Biskupa. Odwaga w zaufaniu Opatrzności Bożej aby zakupić, wyposażyć i wyżywić dzieci i młodzież z ubogich rodzin. Dzięki swojej odwadze mógł też wyjść do robotników, którzy w tym czasie pracując w bardzo ciężkich warunkach i żyjąc w nędzy padali ofiarą demagogii komunistów. Aby docierać do świata pracy jako pierwszy zaczął wydawać czasopismo „Iskra” (nie jak przypisuje się to Leninowi).
Iść na kraj piekła dla ratowania grzeszników
Aby ratować biednych grzeszników odczuwał potrzebę wychodzenia do nich aż nad brzeg piekła. (Podobną wizję Matka Boża ukazała dzieciom w Fatimie w 1917 roku.). To tłumaczy wychodzenie św. Alojzego Orione w swoim czasie do ludzi najbardziej oddalonych od Kościoła: modernistom i masonom. Gotów był to czynić mimo oskarżeń jakie na niego kierowano do papieża, św. Piusa X. Ale jego wyznanie wiary przed namiestnikiem św. Piotra, przekonało papieża aby dać mu błogosławieństwo na tę posługę: „Idź ale uważaj aby cię piekło nie pochłonęło”.
Misja specjalna – na pomoc ofiarom trzęsienia ziemi w Reggio Calabria i na Sycylii.
Dzień 28 grudnia 1908 roku godzina 5.20 w cieśninie messyńskiej następuje silne trzęsienie ziemi trwające około 20 sekund, z intensywnością XI do XII w skali Mercallego. Towarzyszy mu 20 wstrząsów wtórnych o równie wysokim poziomie i trzy fale tsunami z falami do 13 metrów. Skala zniszczeń jest ogromna. Trzy miasta gęsto zaludnione: Messyna, Reggio Calabri i Palmi zostają całkowicie zburzone. Ludzie zostają zaskoczeni we śnie, dlatego liczba ofiar sięgnie nawet do 120 tysięcy. W obliczu tej tragedii Pius X wysyła zakonnika Alojzego Orione na tereny dotknięte trzęsieniem ziemi. Wybór jest trafiony. W tym momencie Alojzy Orione ma on 36 lat i jest już człowiekiem zahartowanym przez życie w ekstremalnych warunkach biedy, ciężkiej pracy w zawodzie kamieniarza. Ma też charakter człowieka walecznego wobec przeciwności losu. Zostaje wyposażony przez Papieża w bardzo szerokie uprawnienia – wikariusza generalnego. Dla ofiar trzęsienia ziemi organizujący pomoc aby uratować jak najwięcej ofiar zasypanych gruzami, którym grozi śmierć z wykrwawienia, głodu i wyziębienia. Dla ratowania sierot rekwiruje samochód z orszaku króla Włoch, który przybył do Calabrii. Wobec postaw patologicznych żerujących na nieszczęściu ludzkim jest bezwzględny. Bierze też w karby duchowieństwo, które dyscyplinuje dla zaangażowania w akcję charytatywną.
Misja specjalna – ratować sieroty po trzęsieniu ziemi w Marsyce.
13 stycznia 1915 roku wczesnym rankiem ma miejsce gwałtowne trzęsienie ziemi w Marsyce. Avezzano zostaje zrównane z ziemią… Obfity śnieg pokrywa wszystkie ruiny. Rzadkie wystrzały karabinu odstraszają zgłodniałe wilki i ludzkich szakali.
Wieczorem 15 stycznia 1915 roku ksiądz Orione przybywa do Avezzano. Natychmiast znalazłszy jakiś stary samochód objeżdża całe miasto w gruzach, aby zbierać sieroty. Często widzą go jak wśród ruin dźwiga na ramionach nawet po trzech chłopców naraz. Świadek tych wydarzeń, pewien urzędnik państwowy, tak opisał ks. Orione: „Ja pamiętam księdza Orione w Avezzano, sutanna zabrudzona, koloratka rozpięta, policzki blade i wychudłe, głowa pochylona a oczy… jego oczy smutne i łagodne, przysłonięte bezgraniczną litością.” Księdzu Orione zostaje powierzony urząd ratowniczy, sprzeciwia się paleniu ciał, poszukuje z niepokojem wśród gruzów Hostii konsekrowanych i relikwii Świętych, spowiada i podnosi na duchu swymi kazaniami.
Podróże misyjne do Ameryki Południowej
Podejmuje je w sierpniu 1921 r. i wrześniu 1934 r., gdy pisze te słowa: „Tamtym razem, w 1921 roku zastałem w Ameryce tylko jeden zakład pełen chłopców białych i czarnych… Dziś jest tam jest 15 zakładów rozsianych w Brazylii, Argentynie i Urugwaju. Teraz będę chciał się posunąć do Chile, a nie jest wykluczone, że i do Ameryki Północnej. Nasze dzieło rozwija się na korzyść Włochów i ich dzieci…”






